Skład zespołu
Magda - wokal
Nasza ulubienica męskiej części publiczności dorastała w malowniczych rejonach południa powiatu bocheńskiego. W wieku około lat 6-ciu została znienacka wypchnięta na scenę. Od tego czasu minęło [cenzura] lat i do tej pory zejść z niej nie chce. Po okresie grania w różnych zespołach w końcu trafiła na pięciu pięknych, silnych i utalentowanych mężczyzn, którym tak lubi pomagać nosić sprzęt po każdej imprezie. Na każdej próbie zajmuje "fotel prezesa" z wysokości którego wygłasza kategoryczne osądy na temat technicznych aspektów pracy zespołu oraz zaraża pozostałych optymizmem. Zwłaszcza w kwestii grania utworów o tytułach zaczynających się na "R" po północy (przesąd jakiś czy kie licho). Po latach spędzonych na scenie twierdzi, że uwielbia wszystko co pomidorowe.
Tomek - wokal, gitara
Urodził się zaraz za północna granicą Krakowa. Tam wpadł na pomysł jak zostać bardzo sławnym, obrzydliwie bogatym i mieć całe hordy piszczących fanek. W ramach realizacji tych niecnych planów udzielał się w kolejnych zespołach... i projektach. W orkiestrach nie – nie lubi sekcji dętych. Zdobyte w tym czasie obycie scenicznie umożliwia mu pogowanie nawet przy takich utworach jak... no lepiej nie pytajcie. Po jakimś czasie stwierdził, że śpiewać to nawet Piotr K. może i zaczął jeszcze grać na gitarze. Jako największy w zespole lubi rzeczy duże. Zespół nie lubi nosić rzeczy dużych. Na szczęście dla zespołu, choć wokalisty nosić nie trzeba. Poza śpiewaniem i graniem na gitarze na jego barkach spoczywa nawiązywanie kontaktu z publicznością poprzez mówienie rzeczy, których pozostali baliby się nawet pomyśleć. Wodzirejowanie znaczy. Tak, tak. Nie bójmy się tego słowa. I wszyscy razem! "Wodzire..." no dobra... nie... bez przesady...
Daniel - instrumenty klawiszowe
Pochodzi ze wschodnich rubieży naszego pięknego kraju. Tam też rozpoczęła się jego przygoda z naciskaniem tych śmiesznych, czarnych i białych klawiszy. Rodzice zaprowadzili delikwenta do szkoły muzycznej i było po ptokach. Dlatego też przy nadarzającej się okazji uciekł do stolicy Małopolski. Ponoć studiować stosunki międzynarodowe, ale kto tam wie... W każdym bądź razie zamiłowanie do wywierania nacisku na czarno-białe klawiatury pozostało. Dlatego udzielał się w kilku składach, aż pewnego pięknego dnia trafił do nas. Cóż... jak pech to pech. W przerwach pomiędzy próbami i koncertami zajmuje się graniem w warcaby, czytaniem książek i degustowaniem Żywca (browar Żywiec nie zapłacił za ten opis... a mógłby – przyp. webmastera). Dzięki temu naprawdę pamięta te wszystkie utwory. No chyba, że się zaczynają od fis. Posiadł też ważną umiejętność podpowiadania basiście lewą ręką.
Krzysiek - gitara
Dorastał na kolorowych blokowiskach krakowskiego Bieżanowa. Kiedy jego koledzy grali w piłkę i wyjmowali radia z zaparkowanych w okolicy samochodów on postanowił zostać gitarzystą. Jak bywa w takich sytuacjach wpadł w złe towarzystwo w okolicy SCKM. Tam poznał między innymi Tomka. Po okresie grania w różnych zespołach zaczął współpracować z Jackiem Królikiem. Współpracować - trzymajmy się tego słowa. Cechą charakterystyczną naszego gitarzysty jest fakt, iż po każdym graniu stara się zostać zapamiętanym przez żeńską część obsługi. Hobbystycznie dzwoni do reszty członków zespołu przynajmniej raz dziennie. Reszta zespołu niekoniecznie podziela te zainteresowania (więc dobra rada dziewczyny - nie podawajcie mu numeru telefonu), ale cóż by zrobiła bez jego solówek. Gdyby jeszcze tak znalazł tą instrukcje obsługi do pedału głośności... Ulubione cytaty: "Ściszyłem" albo "Przecież wczoraj umiałem ten kawałek".
Paweł - bas
Początki jego zabawy w szarpanie strun sięgają mroków poprzedniego tysiąclecia. Po obejrzeniu jakiegoś koncertu stwierdził, że poćwiczy ze 2 lata i też będzie tak fajnie grał na gitarze. Początkowo ćwiczył godzinkę w tygodniu, grał w Diablo i wszystko było w najlepszym porządku. Aż pewnego dnia stwierdził, że zostanie jednak basistą. Nie dlatego, że mniej strun do ogarnięcia, nie bo zobaczył jak gra Nathan East. Jaco Pastorius też mu się we śnie nie objawił. Jest tylko jeden powód dla którego ludzie się decydują grać na basie: w jakimś zespole takowego brakuje. Potem był następny skład, później jeszcze parę.
Jest muzykiem bardzo uniwersalnym: potrafi pomylić się w naprawdę każdym kawałku. W czasie gry poza próbami trafienia w raz i robieniem miny zdziwionego kreta prowadzi rozmyślania filozoficzne. O sensie życia i takie tam.
Jego ulubione pytanie to: "to już miał być refren?". No może poza "to kto rozwiąże to zadanie na tablicy? :)".
Kuba - perkusja
Jego przygoda perkusyjna zaczęła się w Limanowej. Po dość długim okresie denerwowania sąsiadów i rodziców przeniósł się do Krakowa. W tym pięknym i uroczym mieście znalazł to czego chciał (co to takiego nie chce ujawnić). Uzbroił się w całkiem przyjemny, nieprzyzwoicie drogi sprzęt. Udziela się w tylu zespołach, że czasami ma wątpliwości, z kim gra próbę czy koncert. Mimo chronicznego braku czasu dziewczyna jeszcze z nim wytrzymuje. Co rzadkie wśród muzyków naprawdę uwielbia spędzać czas na indywidualnych ćwiczeniach mając nadzieję, że będzie kiedyś wielki jak Buddy Rich ;) Uważa, że nie ma w życiu rzeczy niemożliwych... trzeba tylko chcieć (pewnie nigdy nie chciał wypowiedzieć zgłoski "P" z otwartymi ustami – przyp. webmastera). Niektórzy twierdzą, ze jest muzyczną encyklopedią... i chyba mają rację, bo zna nawet te utwory których nie powinien.. No cóż... perkusiści mają już taki swój świat... no tak... heh... "muzycy i perkusista proszeni na scenę" ;)